LOGO
foto foto Ogólnopolskie Stowarzyszenie Kupców i Drobnej Wytwórczości
ul. Bakalarska 11, 02-212 Warszawa
do korespondencji ul.Sękocińska 13 lok.4, 02-313 Warszawa
tel.: (22) 846 07 34, (22) 846 51 79 fax: (22) 868 05 41, e-mail: adres
foto foto
Działalność
wsk nasze cele
wsk aktualności
wsk naszym zdaniem
wsk fotogaleria
Stowarzyszenie
wsk władze
wsk statut, regulaminy
wsk kontakt
wsk jak wstąpić?
wsk nr konta
Warto zajrzeć
wsk media o kupcach
wsk ważne linki
NASZYM ZDANIEM
Nie chcemy "władzy" odebrać władzy 2006-06-15
Agnieszka Sosnowska

Z Prezes Zarządu Stowarzyszenia Bożenną Kolbą
oraz Skarbnikiem Markiem Chimiakiem
rozmawia Agnieszka Sosnowska



AS: Pani Prezes, skąd wziął się pomysł powołania Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Kupców i Drobnej Wytwórczości?

Bożena Kolba BOŻENNA KOLBA: W dużej mierze - ze zniecierpliwienia. Od lat działam w środowisku kupieckim i obserwuję, jak trudno kupcom przebić się do "władzy" ze swoimi postulatami. Nikt lub niemal nikt nie traktuje ich poważnie, bo są słabi. A są słabi, bo są niezorganizowani. A przecież oni nie chcą "władzy" odebrać władzy. Ich postulaty są elementarne i stosunkowo łatwe do spełnienia. Chcą zachowania swoich przez lata pielęgnowanych miejsc pracy i gwarancji stabilnego inwestowania - nie na rok, a na dziesięciolecia. Dzisiaj ich firmy istniejące często od dziesiątków lat żyją z roku na rok, zależą od widzimisię administracji miejskiej. Chcą też pracować w lepszych warunkach - i nie tylko o ich wygodę tu chodzi. Wiedzą bowiem, że stopniowo bogacący się klient z coraz większą niechęcią odwiedzać będzie ich stragany tonące na zmianę w błocie i spiekocie. Konkurencja zachodnich supermarketów jest przecież ogromna.
Stworzyliśmy Ogólnopolskie Stowarzyszenie Kupców i Drobnej Wytwórczości by w negocjacjach z urzędnikami i politykami stanowić realną siłę. Oczywiście od lat (często od stuleci, jak w Krakowie) działają lokalne stowarzyszenia i kongregacje kupieckie. Często z sukcesami. Chcielibyśmy, aby nasze Stowarzyszenie stało się forum współpracy tych organizacji, ale także chcemy bronić praw jednostkowych kupców, reprezentować ich przed organami władzy państwowej i samorządowej.

AS: A Ty, Marku, jak się tu znalazłeś? Znam Cię z zupełnie innej działalności.

Marek Chimiak MAREK CHIMIAK: Przez przypadek. Nigdy nie miałem do czynienia z tym środowiskiem. Dopiero je poznaję. Nie umiem wielu rzeczy, które oni potrafią robić. Ale też potrafię wiele z tego, czego kupcy nie potrafią. Czuję się przydatny.

AS: Małżeństwo z rozsądku?

MC: Może miłość od pierwszego wejrzenia. Raczej od pierwszego wejrzenia: szacunek i zrozumienie. Zawsze zresztą wolałem zakładać komitety, niż je palić. To nauka Jacka Kuronia. Poza tym - kupcy to nie jest jakaś szczególna grupa obywateli. Takich grup walczących o swoje prawa jest w społeczeństwie wiele. Problemy kupców trzeba poznać, nazwać, zinwentaryzować - i na koniec załatwić. Potem można rozwiązać nasze Stowarzyszenie. Stwierdzam ze smutkiem, że może to nigdy nie nastąpić.

AS: To czego kupcom potrzeba do szczęścia?

BK: Wiele targowisk w wielkich polskich miastach jest obecnie likwidowanych. Pod pretekstem poprawy estetyki miasta kupcy spychani są na peryferia metropolii. Ich tereny zajmują jeśli nie supermarkety to bodaj komercyjne biurowce czy też osiedla mieszkaniowe. To tym bardziej dziwne, że wiele europejskich miast chlubi się tym, że funkcjonują wokół takiego regionalnego miejsca targowego, będącego atrakcją dla turystów i wygodą dla mieszkańców. Ale czy ktoś kiedyś zapytał polskich kupców, jak oni widzą modernizację brzydkich bazarów? Czy ktoś kiedyś z nimi rozmawiał? Mamy nadzieję - jako Stowarzyszenie - przełamać tę niedobrą praktykę.

Naszym celem jest unowocześnienie handlu polskiego, obecnych targowisk i bazarów, którym dotychczas nie stworzono odpowiednich ku temu możliwości. Chodzi o trwałe przeznaczenie odpowiednich terenów pod handel, zapewnienie odpowiednich preferencji dla dotychczasowych wieloletnich użytkowników, stworzenie warunków własnościowych umożliwiających trwałe inwestowanie.

Targowiska i bazary można i trzeba zastąpić na przykład w stolicy zorganizowaniem "polskiego miasteczka kupieckiego", jakiego nigdy w Warszawie nie było, nie ma i - bez kupców - nigdy nie będzie.

"Miasteczko" pełnić będzie funkcje handlowe, ale również gastronomiczne, rozrywkowe; służyć jako miejsce lokalnych imprez, spotkań młodzieży i seniorów, wystaw. Promowano by w nim polskie towary i gastronomię, polskich artystów; polskie znaki towarowe. Znalazłoby się w nim miejsce i na promocję polskich regionów (m.in. "okna wystawiennicze"), i na ekspozycję możliwości młodych polskich projektantów (np. mody czy wzornictwa), twórców kultury i sztuki, ale także zanikającego polskiego rzemiosła artystycznego, ludowego czy użytkowego. Służyłoby miejscowej wspólnocie. Jednym słowem - "Polska w pigułce"!

"Miasteczko" dałoby możliwość zachowania stanowisk pracy dla wielu tysięcy warszawskich handlowców często dziś - z konieczności - usuwanych z dotychczasowych targowisk i bazarów. Kupcy z likwidowanych małych lokalnych targowisk, ale także ze Stadionu X-lecia mogliby odnaleźć się w tym projekcie. Ich nierzadko wielopokoleniowe małe przedsiębiorstwa uzyskałyby możliwość stabilizacji i perspektywę bezpiecznych długoterminowych inwestycji - w zamian za obecne poczucie społecznego odrzucenia i lęk przed jutrem.

"Miasteczko" dawałoby również szansę na organizację wystaw i kiermaszy naszych kolegów z zagranicy. Już rozmawialiśmy o tym z kupcami z Hiszpanii i Niemiec i spotkało się to z dużym zainteresowaniem.

Oczywiście na swoim miejscu muszą - w miarę możliwości - pozostać małe osiedlowe bazarki.

To tylko propozycja dla Warszawy i do rozważenia przez radnych stolicy, ale przecież takie same problemy mają kupcy w innych miastach. No może z pewnymi wyjątkami - rajcy miasta Krakowa jeszcze nie wpadli na pomysł, aby z Sukiennic usunąć krakowskie przekupki i zlokalizować tam dużą stację benzynową z pizzerią i KFC.

AS: Ciekawe dlaczego?

MC: Może dlatego, że Krakowska Kongregacja Kupiecka ma już 500 lat.

AS: A dlaczego kupcy i drobni wytwórcy razem?

BK: To proste. Za każdym kramem, straganem, salonem czy budą stoją dostawcy - polscy dostawcy. Za każdym miejscem pracy na targowisku stoją miejsca pracy w warsztatach, szwalniach, rzeźniach, także w rolnictwie. To naczynia połączone. W skali kraju to miliony ludzi.

AS: Nie było pokusy, by założyć partię polityczną - wpływać bezpośrednio na polityków i urzędników?

BK: Nie. Mamy przecież bardzo różne sympatie polityczne - od Demokratów po Samoobronę. To chyba najodleglejsze bieguny. Łączy nas jednak program Stowarzyszenia - chcemy tym milionom ludzi zagrożonych bezrobociem i odrzuceniem społecznym pomóc. Inna sprawa, że wiemy jak potężnym elektoratem możemy dysponować, jeśli nie zawiedziemy pokładanego w nas zaufania. W samej Warszawie to co najmniej kilkadziesiąt tysięcy osób.

AS: Jakimi środkami Stowarzyszenie chce walczyć o dobro kupców?

MC: Walczyć? My w ogóle nie chcemy walczyć. Chcemy rozmawiać, rozmawiać i jeszcze raz rozmawiać; chcemy się dogadywać, iść na kompromisy. Chcemy finansować lub współfinansować nasze inwestycje. A jeśli to nie będzie się udawało? Będziemy korzystać z wszelkich zgodnych z demokracją i prawem form nacisku. No cóż, kupców i ich dostawców jest w Polsce kilkadziesiąt razy więcej niż ... górników. W dodatku kupcy nie muszą przyjeżdżać do Warszawy - oni już tu są.

AS: Poprzecie którąś z partii?

MC: Poprzemy kandydata każdej partii, który zaprezentuje program gwarantujący realizację postulatów kupieckich w sposób nie kolidujący z interesami innych grup społecznych. Nie chcemy konfliktów z samorządami bez względu na ich partyjne nadanie. Nie chcemy konfliktów lokalnych z naszymi klientami, bo to dla nas zabójcze. Jak świat światem kupiec zależał od klienta. No może z przerwą na komunizm.

BK: Rozmawiamy ze wszystkimi. W Warszawie na nasze zaproszenie do rozmów nie odpowiedziała tylko jedna partia. Nie chcę mówić która. Z innymi spotkaliśmy się, z niektórymi niejednokrotne. Wszyscy wysłuchali nas z zainteresowaniem i obiecywali poparcie. Wkrótce zobaczymy, jak będzie z realizacją tego poparcia w głosowaniach nad naszymi projektami.

AS: Jednym słowem - nikt za wami nie stoi?

MC: Tego nie możemy zdradzić. Choćby dlatego, że zżera nas ciekawość, do jakich rewelacyjnych wniosków dojdzie powołana zapewne w przyszłości Sejmowa Komisja Śledcza ds. Stowarzyszeń.


wsk więcej o celach Stowarzyszenia... wsk powrót...