LOGO
foto foto Ogólnopolskie Stowarzyszenie Kupców i Drobnej Wytwórczości
ul. Bakalarska 11, 02-212 Warszawa
do korespondencji ul.Sękocińska 13 lok.4, 02-313 Warszawa
tel.: (22) 846 07 34, (22) 846 51 79 fax: (22) 868 05 41, e-mail: adres
foto foto
Działalność
wsk nasze cele
wsk aktualności
wsk naszym zdaniem
wsk fotogaleria
Stowarzyszenie
wsk władze
wsk statut, regulaminy
wsk kontakt
wsk jak wstąpić?
wsk nr konta
Warto zajrzeć
wsk media o kupcach
wsk ważne linki
MEDIA O KUPCACH
Otwórzcie swoje centra

Blaszane hipermarkety są skazane na porażkę - mówi światowej sławy architekt Guillaume Sadoux

rozmawiają: Bronisław Górecki, Piotr Mazurkiewicz
Dziennik

Radosław Górecki, Piotr Mazurkiewicz: Podobają się panu warszawskie centra handlowe?

Guillaume Sadoux*: Nie znam wszystkich. Widziałem tylko Wola Park, Galerię Mokotów i Blue City. Są to jednak projekty z ubiegłego wieku. Warszawa, podobnie jak i Polska, musiała szybko nadgonić braki, jeśli chodzi o nowoczesne powierzchnie handlowe. W ciągu zaledwie 10 lat przeszła od etapu prostych hipermarketów, poprzez hipermarkety z galerią, do centrów handlowych. To jednak obiekty, które nie są otwarte na miasto i przez to nie są dla niego wartościowe.

Brał pan udział w projektowaniu Arkadii...

Do prac przy Arkadii przystąpiłem, kiedy projekt był już naszkicowany przez amerykańską pracownię RTKL. Została wymyślona w 1999 r. Tworzenie takiego projektu dla Warszawy to było ogromne wyjście naprzód. Centrum powstało w strefie przemysłowej przeznaczonej do rewitalizacji. Dzięki Arkadii ożywiła się cała okolica.

Czyżby? Przecież Arkadia to taki wielki, zamknięty prostokąt. Myśli pan, że takie centrum można jeszcze wpleść w miasto?

Arkadia jest połączona z miastem, choćby poprzez olbrzymi skwer przed głównym wejściem. Pracując nad projektem, bardzo zależało mi na oddaniu miastu jakiejś części. Skwer jest teraz miejscem spotkań, można tu przysiąść na ławce. Na terenie, do którego należy arkadia, przewidzieliśmy też budowę osiedla. W lutym tego roku sprzedaliśmy działkę firmie deweloperskiej Orchid Developments. Połączenie funkcji handlowej, usługowej i rozrywkowej z mieszkaniami sprawi, że cały teren stanie się pełnowartościowym elementem miasta.

A inne centra handlowe w Warszawie? Czy da się je włączyć w jakąś miejską tkankę?

Nie są otwarte na miasto w takim stopniu, jak chociażby obiekty powstające we Francji. Ale nie oznacza to, że nie są otwarte w ogóle. Szczególnie w Warszawie, gdzie brakuje ulic handlowych z prawdziwego zdarzenia. We Francji przeszliśmy już do kolejnego etapu, gdzie funkcje handlowe są uszlachetniane i przejmują rolę kreatywną w mieście. Podobnie było w X wieku.

Wracamy do średniowiecza?

Nie ma się co dziwić. Między X a XIII wiekiem na południu Francji na obrzeżach miast zaczęły pojawiać się duże budowle, które łączyły kilka różnych funkcji. Budowano rynek, a wokół powstawały arkady ze sklepikami. W tych kompleksach znajdowały się również mieszkania, miejsca kultu czy rozrywki. Takie obiekty pozwalały na urbanizowanie nowych terenów. Ich motorem był handel, ale bardzo ważną rolę odgrywała też przestrzeń publiczna. Tego dzisiaj brakuje w Warszawie. Wybrałem się na spacer i natknąłem się na całe kwartały bloków bez sklepów, kawiarni. Tak nie powinno wyglądać miasto. Projekty, nad którymi obecnie pracuję, to już nie centra handlowe. To całe kompleksy, kwartały miasta, w których jednocześnie powstają szkoły, mieszkania, sklepy i części rozrywkowe.

W Warszawie też taki projekt powstaje. Jest to Miasteczko Wilanów, projekt Guy Perry'ego.

Tak, znam. Po raz pierwszy widziałem ten projekt 4-5 lat temu. Wtedy jednak nikt nie był gotów, żeby go realizować. Talent Guy Pery'ego połączony z odwagą inwestorów pozwoli temu nowemu miastu być o 15 lat do przodu w stosunku do nowo powstających miast, np. we Francji. To prawdziwy sukces Polaków.

A co z klasycznymi hipermarketami i centrami handlowymi?

Takie jednorodne projekty, które postawiły niemal wyłącznie na handel, są skazane na porażkę. Te peryferyjne hipermarkety powinny zniknąć, a na ich miejscu powinny powstać obiekty łączące wiele funkcji - np. kulturę i edukację. Są znacznie trwalsze i mimo wahań koniunktury zawsze sobie znajdą miejsce na rynku.

Czyli jedyną szansą Warszawy jest wyburzenie blaszaków?

Jeśli można to nazwać szansą, to tak... Ale to nie ja powiedziałem.

---
* Guillaume Sadoux: dyrektor ds. planowania i projektowania inwestycji firmy Simon Ivanhoe - Groupe BE


wsk powrót...