LOGO
foto foto Ogólnopolskie Stowarzyszenie Kupców i Drobnej Wytwórczości
ul. Bakalarska 11, 02-212 Warszawa
do korespondencji ul.Sękocińska 13 lok.4, 02-313 Warszawa
tel.: (22) 846 07 34, (22) 846 51 79 fax: (22) 868 05 41, e-mail: adres
foto foto
Działalność
wsk nasze cele
wsk aktualności
wsk naszym zdaniem
wsk fotogaleria
Stowarzyszenie
wsk władze
wsk statut, regulaminy
wsk kontakt
wsk jak wstąpić?
wsk nr konta
Warto zajrzeć
wsk media o kupcach
wsk ważne linki
MEDIA O KUPCACH
Opór radnych szkodzi stolicy 2006-09-18
Zaniedbane centrum: dziurawe chodniki i tymczasowe hale dla kupców. Brak parkingów i chaos panujący na stołecznych targowiskach. Czy można to zmienić? Michał Borowski, naczelny architekt miasta, twierdzi, że tak. Dlaczego więc tego nie zrobił przez trzy lata sprawowania władzy?

Radosław Górecki
Dziennik, 18. września 2006 r.

Naczelny architekt podkreśla, że dzięki niemu nastąpiło wiele pozytywnych zmian. Odnawiany jest Pasaż Wiecha, rozpoczyna się budowa Pałacu Saskiego. Wkrótce ruszą prace przy Muzeum Historii Żydów Polskich i Centrum Nauki Kopernik. Co więcej Michał Borowski twierdzi, że ma już opracowane konkretne plany przebudowy głównych placów w centrum miasta. Jest tylko jeden problem: radni. Radni, którzy mają interes w tym, żeby z centrum Warszawy nie zniknęły tymczasowe bazary i parkingi.

RADOSŁAW GÓRECKI: Od trzech lat jest pan naczelnym architektem miasta. Patrząc z poziomu zwykłego przechodnia na to, co dzieje się w centrum, można śmiało powiedzieć: nic się nie zmieniło.

MICHAŁ BOROWSKI: Oczywiście.

To co pan w takim razie robił przez te trzy lata?

Widocznych rzeczy jest niezmiernie mało, bo proces przygotowania dużych inwestycji, które spowodują zauważalne zmiany w Warszawie, jest bardzo długi. Przez te trzy lata mniej więcej połowę czasu pochłaniało mi zajmowanie się urzędem, który wydaje kilkadziesiąt tysięcy decyzji administracyjnych rocznie. Zarządzanie tym wszystkim to praca, która nie jest widoczna. Bo nikt nie zauważa, że w tej chwili średnia oczekiwania na pozwolenie na budowę wynosi 63 dni.

Inwestorzy twierdzą, że dłużej.

Narzekają ci, którzy czekają 1,5 roku, bo tacy też oczywiście są. Ale średnia wynosi 63 dni. Część mojej pracy to sporządzenie planów miejscowych. W tej chwili pracujemy nad setką planów. Uchwalamy 10 rocznie. Czyli mniej więcej co miesiąc mamy jeden plan. Dużo czy mało? Na ten budżet, którym dysponujemy, tyle możemy zrobić. Natomiast to, co jest widoczne dla ludzi to zadania, których podejmuję się niezależnie od kompetencji naczelnego architekta miasta. Przygotowałem takie inwestycje, jak remont Krakowskiego Przedmieścia, Muzeum Powstania Warszawskiego, muzeum Centrum Nauki Kopernik, Muzeum Sztuki Nowoczesnej. Wróćmy też do pierwszego pytania. Nie jest prawdą, że zwykły przechodzień nie może zauważyć zmian. Przecież trwa budowa Pasażu Wiecha, ruszyła realizacja Pałacu Saskiego. Zakończyliśmy też z sukcesem międzynarodowy konkurs na budynek Muzeum Historii Żydów Polskich, który za trzy lata będzie gotowy.

Ale jeśli warszawiak przypomni sobie, kiedy Krakowskie Przedmieście miało być remontowane, to może powiedzieć, że ta inwestycja to skandal.

Ja to wszystko doskonale rozumiem. Oczywiście, że tak może powiedzieć.

To czyja to wina, że ta inwestycja tak się ślimaczy?

Powiedziałbym tak: nie ja jestem inwestorem Krakowskiego Przedmieścia. Proszę pamiętać, że jestem naczelnym architektem, któremu prezydent zlecił zrobienie projektu, który będzie dobry. No i ten projekt został zrobiony i pozwolenie na budowę jest. A inwestorem jest Zarząd Dróg Miejskich (ZDM). Mogę tylko żałować, że ta inwestycja nie zaczęła się rok temu, bo była taka szansa. Na szczęście już 23 września na Krakowskie Przedmieście wejdą budowlańcy.

A co z centrum Warszawy? Dlaczego tyle lat nie udało się nic zrobić?

Bo przez ponad 12 lat nikomu nie udało się uchwalić planu miejscowego. Nic się nie działo, były tylko budowane te tymczasowe hale, które wyglądają jak rury. Mnie udało się w ciągu dwóch lat doprowadzić do uchwalenia planu miejscowego. Więc teraz plan już jest, ale jego rezultaty będą widoczne dopiero za pięć, sześć, może dziesięć lat. Ale tego zwykły mieszkaniec nie widzi.

Bo widzi halę KDT, budy i połamane chodniki.

Niestety.

Ale ktoś za to odpowiada. Czyja to wina?

Dwie hale spod PKiN udało się już usunąć. A czyja jest wina, że w centrum miasta stoi hala KDT? Do momentu, w którym kupcy nie będą mieli nowego domu towarowego, będą tam handlować.

A jeśli kupcy nie wybudują swojego domu handlowego, a miasto będzie chciało zacząć budować Muzeum Sztuki Nowoczesnej? (działka muzeum pokrywa się z halą KDT).

To połowę hali KDT się zburzy. Ale dlaczego mieliby nie być gotowi? Mają gotowy projekt i gdy podpiszą umowę dzierżawy, będą mogli dostać pozwolenie na budowę.

Wierzy pan, że ten projekt będzie na tyle dobry, żeby mógł stać w centrum miasta?

Widziałem go i uważam, że jest dobry.

Kolejnym problemem, który wciąż pozostaje nierozwiązany, są parkingi. Praktycznie każdy plac w Warszawie zatłoczony jest przez auta. Co pan z tym zrobi?

Jedynym sposobem jest tworzenie zarządów centralnych, które będą realizować konkretne zadania. Walczę z radą miasta i politykami o to, żeby wprowadzić zarząd parkingów, który będzie dbał o już istniejące i jednocześnie budował nowe. W Warszawie nie wybudowano żadnego nowego parkingu. Nikt o to nie zadbał. Nawet ZDM.

Dlaczego?

Nie chce im się, a ponadto nie muszą tego robić. A zarząd parkingów byłby za to odpowiedzialny i z tego rozliczany. Mam opracowaną koncepcję zagospodarowania pl. Konstytucji, Teatralnego, Powstańców. Grzybowskiego i Trzech Krzyży. Czekam tylko na to, żebym mógł komuś to dać. Bo co z tego, że ja to zrobiłem. Mogę się pochwalić, że mam wizję pl. Konstytucji. Mógłbym o niej mówić godzinami. A pan się mnie spyta: no i co z tego, że jest wizja? Kiedy realizacja?

No właśnie. Kiedy?

Nie wiem. Powtarzam: jestem naczelnym architektem miasta, nie inwestorem.

Czyli wizja jest, ale leży w szufladzie?

Tak. Mam dla pl. Konstytucji przygotowaną koncepcję zmiany organizacji ruchu. Samochody miałyby jeździć po wschodniej stronie. Bo niepotrzebnie jeździ się wokół wysepki, która jest parkingiem. Z pl. Konstytucji można stworzyć wspaniały miejski plac. Ożyłyby wtedy punkty handlowe pod arkadami. Właśnie do tego potrzebny jest zarząd parkingów.

Uważa pan, że wystarczy powołać kolejny zarząd, żeby takie pomysły przerodziły się w realne inwestycje? Skoro to takie proste, to dlaczego miasto tego nie robi?

Pomysł powołania zarządu parkingów i zarządu targowisk nie spodobał się radnym. Dlaczego? Bo w latach 90. parkingi zostały wydzierżawione prywatnym firmom, a te czerpią z tego bardzo duże zyski, płacąc miastu za dzierżawę jakieś grosze. Jednocześnie usługi, które świadczą, są na bardzo niskim poziomie. Weźmy chociażby parking pod Dworcem Centralnym. Dojechać pod główny dworzec w Warszawie to obecnie nie lada sztuka. A przecież tym parkingiem zarządza prywatna firma, która wynajmuje teren od ZDM-u. I jak miasto ma realizować sensowną politykę parkingową, skoro takich przykładów jest cała masa? To samo dzieje się z targowiskami. Ludzie, którzy mają na targowiskach krytykowane przez wielu budy, wynajmują je od prywatnej firmy. Nie od miasta.

Ale firmy dzierżawią tereny od miasta.

Tak. Od miasta, to znaczy od ZGN-ów albo od Zarządu Dróg Miejskich. A jak miała zapaść uchwała o targowiskach, to się okazało, że nie było większości wśród radnych na sali obrad. I nikt o tym nie napisał. A siedzieli tam dziennikarze. Dlaczego nikt nie mówi o tym, że jeden z radnych z rodziną ma targowisko w centrum miasta. On nie chce mieć w mieście zarządu targowisk, bo wie, jak dużo by na tym stracił.

Który to radny?

To pan jest dziennikarzem.

Radni działają więc na szkodę miasta?

Mówię tylko, że radni są przeciwni takim pomysłom, bo biją one w czyjeś interesy. Radni oczywiście są innego zdania. Wielu mieszkańców ma do mnie pretensje o budy w centrum i parkingi. No tak. I co dalej? Jakoś strasznie ciężko było dojść do tego, dlaczego takie budy mamy.

No to kto w takim razie powinien zrobić z tym wszystkim porządek?

Politycy powinni to zrobić. A ja politykiem nie jestem. Mogę tylko przedstawiać im swoje propozycje. I to właśnie robię.


powrót...