LOGO
foto foto Ogólnopolskie Stowarzyszenie Kupców i Drobnej Wytwórczości
ul. Bakalarska 11, 02-212 Warszawa
do korespondencji ul.Sękocińska 13 lok.4, 02-313 Warszawa
tel.: (22) 846 07 34, (22) 846 51 79 fax: (22) 868 05 41, e-mail: adres
foto foto
Działalność
wsk nasze cele
wsk aktualności
wsk naszym zdaniem
wsk fotogaleria
Stowarzyszenie
wsk władze
wsk statut, regulaminy
wsk kontakt
wsk jak wstąpić?
wsk nr konta
Warto zajrzeć
wsk media o kupcach
wsk ważne linki
MEDIA O KUPCACH
Był sobie stadion 2006-11-07

"Wraz z nastaniem pięknej pogody setki, jeśli nie tysiące warszawiaków oblegają stadion w poszukiwaniu letnich ubrań" - tego typu relacje można było znaleźć w lokalnej prasie jeszcze kilka lat temu. I choć Stadion Dziesięciolecia wciąż pozostaje jednym z najbardziej charakterystycznych miejsc stolicy, to jednak miejsca w świadomości jej mieszkańców zajmuje on coraz mniej. Wszystko ponadto wskazuje, że jego dni są już policzone. Oficjalne plany wybudowania Stadionu Narodowego z prawdziwego zdarzenia bezdyskusyjnie wskazują jako jego lokalizację tereny, na których stoi słynny warszawski stutysięcznik.

Sebastian Przychodzeń
WIP - Magazyn nie tylko dla przedsiębiorców

Wiele czynników złożyło się na to, że Stadion "wyparował" w znacznym stopniu ze społecznego obiegu, a temperatura coraz rzadszych dyskusji na jego temat wyraźnie opadła. Nie o nich tu jednak będzie mowa. Schyłek żywota tego giganta jest bowiem dobrą okazją, aby podsumować jego dzieje w okresie III Rzeczpospolitej, której żywot, jak się zdaje, również ma się ku schyłkowi; aby przypomnieć sobie, jak funkcjonował on w zbiorowej świadomości warszawiaków oraz jakie piętno odcisnął na tkance miejskiej Warszawy.

Rzeczpospolita bazarowa

Stadion Dziesięciolecia był elementem realizowanej przez architekturę socjalistyczną propagandy monumentalnej. To zakrojone na niespotykaną wcześniej skalę przedsięwzięcie estetyczne miało na celu przede wszystkim ekspresję idei komunizmu. Dla ich uczytelnienia typowe było dążenie do syntezy architektury z dziełami rzeźbiarskimi, kompozycjami plastycznymi czy też z rozplanowaniem terenów zielonych. W przypadku Stadionu przypomina o tym przedstawiająca grupę lekkoatletów, dużych rozmiarów rzeźba ("Sztafeta"), która umieszczona została przy głównym wejściu.

Patrząc dziś na te posągi uchwyconych w biegu sportowców, trudno oprzeć się myślom o kaprysach historii i ironii losu. Monument mający w pierwotnym zamierzeniu wyrażać ducha sportowej rywalizacji (ale też współdziałania, wszak jego tytuł odnosi się właśnie do współdziałania w grupie), patronuje teraz miejscu, w którym zarówno rywalizacja, jak i współdziałanie należą do najbardziej podstawowych rodzajów zachowań. Sportowcy stający w szranki w różnych zawodach zostali zastąpieni przez olimpijczyków dnia codziennego, którzy startują tutaj w najważniejszej ze wszystkich konkurencji - walce o byt.

Handlarze, bo o nich tutaj mowa, pojawili się na Stadionie Dziesięciolecia w 1989 r. i niemal od razu zamienili go w jedno z największych targowisk w Europie. Wraz z rozpoczęciem się przemian ustrojowych nastąpił bowiem wielki rozkwit handlu bazarowo-ulicznego w Polsce. To wtedy pejzaż polskich miast wzbogacony został w masowym wymiarze o charakterystyczne obrazki uginających się pod przeróżnymi towarami prowizorycznych straganików, które dziko wdzierały się w przestrzeń publiczną. Handel targowiskowy stał się fenomenem polskiej transformacji i nie tylko stanowi jeden z jej symboli, ale też dokonał ingerencji w symbolikę przestrzeni polskich miast.

W przypadku Warszawy szczególnie dwa z takich targowisk osiągnęły rangę symboli przemian ustrojowych, zawłaszczając miejsca, które w dawnym systemie odgrywały rolę szczególną. Mowa tu oczywiście o wielkich bazarach, jakie pojawiły się na Placu Defilad oraz na Stadionie Dziesięciolecia. Pierwszy z nich zniknął po kilku latach, zamykając się w dwóch blaszanych halach targowych, drugi zaś z różnym powodzeniem funkcjonuje do dziś, będąc w dalszym ciągu jednym z najbardziej charakterystycznych miejsc w Warszawie.

Obecność tego ostatniego w pejzażu stolicy okazała się zresztą na tyle wyrazista, że już samo słowo "stadion" zaczęło być używane jako nazwa własna. Na jego popularność szybko zareagowała też warszawska prasa, która zaczęła zamieszczać sezonowe raporty cen ze stadionowego targowiska. Trudno takowych doszukać się dzisiaj, jednak faktem jest, że przez długi okres III Rzeczypospolitej Stadion Dziesięciolecia był najważniejszym miejscem zakupów dla przedstawicieli warszawskiej (i nie tylko) underclass oraz sporej części klasy średniej.

Wieża Babel w centrum Warszawy

Sława Stadionu w szybkim tempie wykroczyła daleko poza granice Polski, docierając hen nad afrykańskie sawanny i w tropiki Azji. W pierwszym rzędzie zawędrowała jednak do krajów byłego Związku Radzieckiego. Dla ich obywateli Polska po 1989 roku stała się krajem nowych szans. Kiedy w roku 1991 otworzyły się dla nich polskie granice, wiedzeni snem o lepszym życiu rozpoczęli tłumną migrację, której jednym z głównych celów okazał się Stadion Dziesięciolecia. W niedługim czasie ten sam kierunek obrali przybysze z najróżniejszych egzotycznych zakątków świata.

Dla dziejów współczesnej Warszawy był to moment przełomowy. Przed 1989 rokiem była ona bowiem miastem dość jednolitym pod względem etnicznym. Rozpoczęcie transformacji ustrojowej stało się początkiem zmiany tego stanu rzeczy. Stolica (tak samo zresztą, jak i inne polskie miasta) zaczęła stopniowo wzbogacać swój pejzaż o element wielokulturowy, będący jedną z nadrzędnych cech współczesnego miasta w ogóle. Dobitną rolę w tym procesie odegrał Stadion Dziesięciolecia, który dla warszawiaków stał się wielką, multikulturową enklawą - obszarem, jakiego w Warszawie nie było conajmniej od czasów przedwojennych.

Lista narodowości, których reprezentanci znaleźli na Stadionie pracę, jest naprawdę spora. Polacy, obywatele republik postradzieckich, Bułgarzy, Mongołowie, Hindusi, Chińczycy, Wietnamczycy, przybysze z Mali, Sierra Leone etc. Wymieniać można by długo, jednak dla pejzażu etnicznego Warszawy największe znaczenie, z racji liczebności, mieli na pewno imigranci z krajów byłego ZSRR oraz z Wietnamu. Ale o ile ci pierwsi przyczyniali się często do tworzenia i pogłębiania negatywnych stereotypów na swój temat, to Wietnamczycy wtopili się w nową dla siebie rzeczywistość wyjątkowo sprawnie i bezkonfliktowo. W dużej zapewne mierze przyczynił się do tego fakt, iż szczególną cechą migracji tych ostatnich jest to, że Polska stanowi dla niej kraj docelowy. Najlepiej zresztą oddaje to charakter wietnamskiego sektora na Stadionie. Spośród innych wyróżnia się on tym, że jako jedyny tak wyraźnie wykracza poza funkcje handlowo-usługowe, kładąc duży nacisk na integrację wietnamskiej diaspory. Oprócz tego bowiem, że Wietnamczycy zaopatrzyć się tu mogą w składniki narodowej kuchni, to znajdą tu również prasę w ojczystym języku, wypożyczalnie video, a także całą masę porozklejanych w różnych miejscach ogłoszeń: od ogłoszeń drobnych, dotyczących pracy lub wynajmu mieszkania, po komunikaty na temat życia kulturalnego miejscowej diaspory, informujące o koncertach czy też pokazach tańców lub filmów.

Barwy zła, czyli Stadion kryminalny

Wypełniony trudną do opanowania, gigantyczną masą ludzką teren stadionowego bazaru, okazał się być idealną glebą dla rozkwitania najprzeróżniejszych działań o charakterze przestępczym. Rys ten bardzo wcześnie pojawił się na wizerunku Stadionu, przyczyniając się do zajęcia przez niego czołowej pozycji na liście miejsc w Warszawie postrzeganych jako wyjątkowo kryminogenne. W potocznych wyobrażeniach zaczął jawić się jako swoiste getto czy podziemie, w którym załatwić można każdy nielegalny interes: kupić broń, zlecić zabójstwo, zorganizować przerzut nielegalnych imigrantów na Zachód, załatwić hurtową dostawę narkotyków etc...

Pojawiające się w mediach makabryczne wiadomości ze Stadionu (jak choćby ta, że odkryto tam poćwiartowaną obywatelkę Mongolii, której zwłoki zapakowane były w charakterystyczną bazarową torbę) uczyniły z niego obszar, w którym ujawniła się stara mitologia miasta widzianego jako "siedlisko zła", miejsce, w którym rozgrywają się najokrutniejsze zbrodnie. Dodatkowo cała ta ponura atmosfera przyczyniła się do tego, że Stadion Dziesięciolecia wpisał się w tkwiącą ciągle w społecznej świadomości czarną legendę Pragi - prawobrzeżnej części Warszawy, która dla mieszkańców z drugiej strony Wisły wciąż jawi się jako ta gorsza część stolicy.

Paradoksalnie stadionowy światek przestępczy - jak udało się ustalić - od lat działa według reguł ustalonych przez podziemny zarząd złożony z przedstawicieli różnych narodowości, który pilnować ma spokoju po to, aby policja nie miała podstaw do wszczynania śledztw w sprawach kryminalnych. Tych jednak nigdy nie brakowało. Z tego głównie względu Stadion Dziesięciolecia jawi się jako duży problem natury społecznej - problem, który staje się przez to wyzwaniem dla polityków. W 2002 roku w trakcie kampanii przed wyborami na urząd prezydenta Warszawy jeden z kandydatów - Andrzej Olechowski, nazwał Stadion "rozsadnikiem przestępstwa" i zapowiedział jego zamknięcie w przypadku swojej wygranej w wyborach. Wypowiedź ta wywołała całą dyskusję wśród pozostałych kandydatów i była jednym z wiodących elementów tamtej kampanii.

Rewia mody na wysypisku

To kolejna ironia losu, że Stadion Dziesięciolecia - wybudowany na dawnym wysypisku gruzów i śmieci powojennej Warszawy - sam zaczął być po wielu latach od swojego powstania kojarzony ze śmietniskiem. W czasach gdy wielkomiejska ulica podlega wzmożonym zabiegom estetyzacji, pokryty różnymi nieczystościami obszar stadionowego bazaru wydaje się tym bardziej wzbudzać wrażenie estetycznego dysonansu w odniesieniu do wielu innych warszawskich przestrzeni. I często właśnie z powodu tej swojej właściwości bywał i bywa omijany przez wielu mieszkańców stolicy.

Nie wszystkich jednak widoki walające się góry śmieci odstraszają. Uboższe warstwy społeczeństwa, chcąc uczestniczyć w narzucanym przez kulturę konsumpcyjną festynie zakupów, udawały się zawsze właśnie na Stadion. A ten nigdy nie pozostawał obojętny na zmieniające się trendy i błyskawicznie włączał do swojej bogatej oferty wszystko co modne i na topie. Z tą jednak różnicą, że w postaci podróbek. W nich właśnie polska underclass znajdowała substytuty, które zaspokajały potrzeby podsuwane jej przez oddziałującą zewsząd kulturę masową. Nie można tu jednak nie wspomnieć o anegdotycznym epizodzie stadionowego "świata podrabianego", a mianowicie o staraniach czynionych w celu znalezienia jakiegoś kompromisu między kształtującą popyt magią określonego logo a normami prawnymi zabraniającymi uprawiania handlu podrabianymi produktami. Objawiało się w to sposób - dający przy tym niezamierzony efekt parodystyczny - który polegał na nadawaniu produktowi nazwy łudząco podobnej do danej marki, przy jednoczesnym zachowaniu odpowiedniej dla tej marki czcionki. W ten oto sposób znaleźć było można na Stadionie towary takich firm, jak: Adidos lub Ododas (nawiązanie do firmy Adidas), Raebok (Reebok), Doos (Boos), Enzio (Kenzo) czy Lacrosse (Lacoste).

Ostatni dzwonek

Obecność w samym niemal centrum miasta tak wielkiego targowiska, jakim był i nadal jest bazar na Stadionie, nie mogła nie pozostać bez śladu w życiu jego mieszkańców. Niewątpliwie pośród wyobrażeń na jego temat dominują te, w których jawi się on jako przestrzeń złowroga: przestrzeń ciemnych interesów, podejrzanych typów, walających się śmieci i brudu. Nie należy jednak zapominać, że dla dużej części warszawiaków Stadion jest po prostu elementem bezrefleksyjnego i neutralnego emocjonalnie doświadczenia - elementem praktykowanej w trudzie i mozole codzienności.

Są też i tacy, którzy dostrzec potrafią wdzięk tego unikalnego mikroświata, jaki wytworzył się na obszarze stadionowego bazaru, a w jego przaśnym i siermiężnym folklorze dostrzegają atrakcję bez mała turystyczną. Może więc warto pójść ich śladem i, póki jeszcze jest okazja, wybrać się na Stadion i wsłuchać się w jego melodię - może w porośniętych trawą trybunach zostało gdzieś jeszcze echo nawoływań karciarzy do gry w benkla, przebojów disco-polo puszczanych z łóżek polowych, okrzyków wietnamskich tragarzy, awantur w języku rosyjskim, strzelanin... całego tego minionego świata.

powrót...