LOGO
foto foto Ogólnopolskie Stowarzyszenie Kupców i Drobnej Wytwórczości
ul. Bakalarska 11, 02-212 Warszawa
do korespondencji ul.Sękocińska 13 lok.4, 02-313 Warszawa
tel.: (22) 846 07 34, (22) 846 51 79 fax: (22) 868 05 41, e-mail: adres
foto foto
Działalność
wsk nasze cele
wsk aktualności
wsk naszym zdaniem
wsk fotogaleria
Stowarzyszenie
wsk władze
wsk statut, regulaminy
wsk kontakt
wsk jak wstąpić?
wsk nr konta
Warto zajrzeć
wsk media o kupcach
wsk ważne linki
MEDIA O KUPCACH
Sen o bazarach jak w Paryżu 2007-03-30

Zmianę postępowania z dzikim handlem ulicznym zapowiada ratusz. Zamiast rygorów obiecuje nowe regulacje. Jak miało by to wyglądać? Na razie cisza. A może by tak jak w stolicy Francji? - pyta Marek Rapacki, wieloletni korespondent "Gazety" w Paryżu

Marek Rapacki
Gazeta Wyborcza, 30. marca 2007 r.

Tam zasady handlu ulicznego są ustalone od dawna i dobrze się sprawdzają. Mieszkając przez lata w ludowo-imigranckich okręgach wschodniego Paryża, mogłem o paręset metrów od domu kupić na ulicznym bazarze żywność, co do której byłem pewien, że podlega nadzorowi higienicznemu. Wiedziałem, że jeżeli na jakimś stoisku pojawi się towar wybrakowany, to po bardzo niskiej cenie i że wszystko odbywa się ramach ustalonej przez miasto procedury. Mogłem pójść tuż za róg na pl. Reunion. Arabowie mają tam ładne owoce, wszelkie warzywa, mięso, Chińczycy - ryby i owoce morza, a Francuzi - sery i przyprawy oraz różne naczynia i gadżety do gospodarstwa domowego. W drugą stronę chodziło się na bulwar Charonne. Targ ciągnący się przez jakieś 300 metrów szerokim środkiem dwujezdniowej ulicy również oferuje obfitość wszelkich wiktuałów. A prócz tego: rozmaitą odzież, obuwie, płyty CD, DVD, kasety, zabawki...

Później chodziliśmy na bulwar Belleville, o parę kilometrów dalej, i plątaliśmy się w tłoku. Czasem nawet bez większej potrzeby, zafascynowani rozmaitością kolorów skóry i wielojęzycznością sprzedawców i kupujących, nieraz egzotyką tego, co mają do sprzedania. To chyba najciekawszy uliczny bazar w Paryżu.

Dwa razy w tygodniu...

Żyć nie umierać. Ale jedynie w pewne dni i w pewnych godzinach. Na Réunion - w czwartki i niedziele od 7 do 15, na Bd. Charonne - w środy i soboty o podobnej porze. Na Belleville tak samo, tylko że we wtorki i piątki. W inne dni można się wybrać gdzie indziej. W całym Paryżu jest kilkadziesiąt takich bazarów, we wszystkich 20 okręgach - nawet w sąsiedztwie ratusza, nawet u wrót Giełdy. Ogromny wielobranżowy handel działa w czwartki i niedziele w pobliżu placu Bastylii. Kilka bazarów rozkłada się też w najelegantszych dzielnicach zachodniego Paryża - jeden na samym środku reprezentacyjnej Avenue Wilson. I też po dwa razy w tygodniu (czasem raz) od dość wczesnego rana do wczesnego popołudnia. Przez cały rok.

Kramy wynajmowane są zwykle od miasta, rozkładane w nocy lub wieczorem przed dniem targowym. Najbardziej imponuje chyba to, że w parę godzin po fajrancie nie ma już po nich śladu. Wszystko jest starannie posprzątane i powywożone.

...za to w różnych miejscach

Jak by to mogło wyglądać u nas? Mamy w mieście wiele stałych bazarów, więc raczej wchodziłyby w grę te dzielnice, gdzie ich nie ma. W Śródmieściu - najbardziej atrakcyjnym dla ulicznych handlarzy - dałoby się kupców ustawić w części takich miejsc, z których do niedawna próbowano ich przeganiać: przy Dworcu Śródmieście od strony parku, przy stacji metra Świętokrzyska, w al. Armii Ludowej, niechby na Chmielnej, niechby w głębi Foksal, a nawet na szerokim chodniku przed Domami Centrum. I choćby na placu Narutowicza, na Puławskiej w okolicy Madalińskiego, znam parę miejsc na Powiślu... Ostrożniejszy byłbym co do Al. Ujazdowskich (cenna zieleń).

Kupcy, żeby im się opłaciło, powinni podobnie jak paryscy móc się przenosić w kolejnych dniach z bazaru na bazar. Wtedy byłby to mniej więcej ekwiwalent ich obecnego stacjonowania, niepewnego, za to codziennie.

Zdaję sobie sprawę, że cały pomysł brzmi nieco utopijnie, bo można by go przeprowadzić tylko i wyłącznie pod warunkiem utrzymania ścisłej dyscypliny - co do dni i godzin takiego handlu i co do sprzątania pozostałości po nim. Ściśle przestrzegany musiałby też być zakaz handlu w tych samych miejscach w innych niż ustalone dniach i godzinach. Co, być może, okazałoby się najtrudniejsze, wymagałoby powrotu do metod administracyjnych, straży miejskiej itp. A także ścigania głównych beneficjentów obecnego handlu ulicznego - ludzi organizujących kupcom zaopatrzenie. Wiem, że w praktyce musiałoby wypłynąć wiele jeszcze problemów technicznych i niewykluczone, że prawnych. Chyba jednak warto poeksperymentować, na razie w małej skali.


wsk powrót...